Jeszcze kilkadziesiąt lat temu poród i kwestie okołoporodowe były swoistym tematem tabu. Rozmawiało się o nich w zamkniętych kręgach, uważając, że są to kwestie zbyt intymne i zbyt wstydliwe. Dzisiaj jednak wszystko wygląda inaczej. Dotyczy to także kwestii krwi pępowinowej, o której mówi się coraz więcej w kontekście zabezpieczenia na wypadek ciężkiej choroby dziecka w przyszłości.

Przez wieki pępowina uważana była za zbędny odpad. Dopiero z czasem zaczęto przyglądać się jej w warunkach laboratoryjnych. Badaniom poddano także krew, która w chwili porodu płynie właśnie w niej. I okazało się, że jest ona bogactwem komórek macierzystych, które potrafią uratować życie człowieka, gdy ten zachoruje na ciężką chorobę krwi, czy szpiku kostnego, w tym na białaczkę. Dlatego właśnie zaczęto zastanawiać się nad tym, że krew pępowinowa może być przechowywana. I okazało się, że tak. W tym celu zaczęły powstawać specjalne instytucje.

Tak zwany bank krwi pępowinowej to miejsce, gdzie komórki mogą bez żadnego ryzyka być przechowywane przez wiele lat. Oczywiście nikt nie marzy o tym, aby z nich skorzystać. Ale gdy dziecko zaczyna chorować, wielu oddałoby wiele, aby takie komórki mieć do dyspozycji. Oczywiście każdy człowiek, mając unikalne DNA, ma też swoje komórki macierzyste jedyne na świecie. Jeśli więc rodzice mają wiele dzieci, powinni próbki do przechowania pobrać od każdego podczas porodu. A tym zajmuje się już położna, która o decyzji rodziców musi być poinformowana wcześniej, aby niczego nie przegapić.